- lub mniej światowo mufinka - rodzaj ciastka w kształcie grzyba atomowego, zwykle zapakowany w papierową foremkę nazywaną papilotką. Często mylony z babeczką gdyż prawie niczym się od niej nie różni . - nonsensopedia

ciasta

niedziela, 06 października 2013

Uwielbiam szarlotki na kruchym cieście. Pyszne słodziutkie z kruszonką na wierzchu. Są niemalże idealne - ich jedynym minusem jest czas przygotowania. Jeśli nie ma się zamrożonego ciasta "na czarną godzinę", to wykonanie szarlotki znacznie się przedłuża. Wczoraj musiałam zrobić coś na szybko, ze składników, które akurat miałam w lodówce. I tak zrodził się pomysł na jabłecznik na jogurtowym cieście. Jak się okazuje, pośpiech i lenistwo mogą się przyczynić do czegoś dobrego :)

Składniki (okrągła forma, 23cm):

  • 3 jajka
  • 100 g cukru
  • 250 g jogurtu greckiego
  • 150 ml  szklanki oleju
  • 250 g mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki cynamonu

dodatkowo:

  • 3 jabłka
  • cytryna
  • cynamon
  • cukier puder
  • odrobina ciepłej wody

Jabłka obieramy, kroimy w kostkę, skrapiamy sokiem z cytryny i obsypujemy cynamonem.

Jajka ubijamy z cukrem na puszystą pianę. Dodajemy jogurt, następnie olej i jeszcze chwilę miksujemy. Suche składniki przesiewamy i dodajemy do ciasta, a następnie mieszamy.

Ciasto wlewamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Jabłka wykładamy na wierzch ciasta i delikatnie wciskamy je głębiej. Pieczemy 35-40 minut w 170 stopniach (termoobieg).

Z cukru pudru, wody i łyżeczki cynamonu przygotowujemy lukier i ozdabiamy nim upieczone ciasto.

Placek jest puszysty, mięciutki, pachnący jesiennie jabłkiem i cynamonem. A do tego bardzo szybki w przygotowaniu. Jest fajną alternatywą dla klasycznej szarlotki. Rozszedł się niczym ciepła bułeczka, z czystym sumieniem polecam :)

niedziela, 29 września 2013

Przestało padać (a nawet świeci słońce), nie mam więc już powodu do wymigiwania się od wszystkiego depresją. Dziś muszę liczyć statystykę, dlatego też piekę ciasto, które ma spełniać dwie funkcje: wspierać mnie psychicznie oraz postawić na nogi z przeziębienia, z którego nie potrafię się wykaraskać od tygodnia. Imbir i miód znane są ze swych właściwości leczniczych, zobaczymy czy przestanę być - jak to ostatnio podsumowała pani Maria "smarkata, albo pociągająca". Pacjenci potrafią być naprawdę uroczy :)

Składniki:

  • 200g miękkiego masła
  • 100g cukru (najlepiej brązowego)
  • 5-6 łyżek miodu
  • 3 jajka
  • 200g mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki imbiru w proszku

a także:

  • łyżka masła
  • 3 gruszki
  • 4 plasterki korzenia imbiru
  • 3 łyżki brązowego cukru

 

Łyżkę masła rozpuszczamy na patelni wraz z cukrem. Gruszki obieramy i kroimy w grubą kostkę. Imbir obieramy, odkrajamy 4 plasterki, a następnie kroimy je drobno, po czym wrzucamy na patelnie i chwilę podsmażamy. Potem dodajemy gruszki. Smażymy je aż wyparuje sok delikatnie mieszając od czasu do czasu. Odsączamy na sitku czekając aż ostygną.

Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy kolejno po łyżce miodu, a następnie po jajku. Mąkę mieszamy z imbirem i proszkiem do pieczenia w osobnym naczyniu, po czym dodajemy do ciasta i mieszamy za pomocą łyżki. Ciasto wylewamy do formy (u mnie okrągła, 23cm) wyłożonej papierem. Na wierzch kładziemy gruszki i lekko je wciskamy do ciasta za pomocą łyżki.

Pieczemy w 175 stopniach (termoobieg) około 45 minut. Inspirację znalazłam u White Plate. Tam jest napisane, żeby piec w 190 stopniach, ale mój piekarnik w takiej temperaturze zaczyna przypalać. Najlepiej jak się zdacie na własne doświadczenie z własnymi piekarnikami :)

 

Kuchnia jest miejscem tak niesamowitym, że powstają piosenki o takim tytule :) no i żeby w niej pracować, nie trzeba mieć magistra. Fakt wielce pocieszający.

sobota, 14 września 2013

Przepis znaleziony u Doroty, można go zobaczyć tu.

Wklejam, żeby mi się nie zgubił. Przepisywać nie będę, tym bardziej, że zdjęcia wyszły paskudnie prześwietlone. Tak czy inaczej przepis ciekawy, polecam spróbować. Dałam jedynie troszkę więcej cukru i łyżeczkę cynamonu do ciasta, bo lubię. Odpuściłam sobie za to dżem morelowy.

Przyczepiła się do mnie piosenka Kate Nash. Pewnie przez ten deszcz. No i ładnie kontrastuje z jabłkami z cynamonem.

piątek, 09 sierpnia 2013

Dziś druga odsłona mojego nowego ulubionego przepisu od Doroty. Ciasto jest, a właściwie było naprawdę rewelacyjne (a uwierzcie, ciężko mnie zadowolić jeśli chodzi o moje własne wyroby). Pachnie, wygląda no i smakuje bajecznie. O, proszę (przed pudrowaniem):

przed pudrowaniem

(oraz po pudrowaniu):

Składniki (forma 23cm):

  • 250g (1,5 szklanki) mąki pszennej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 100 g (trochę mniej niż 0,5 szklanki) cukru
  • 2 jajka
  • 250g (1 szklanka) jogurtu naturalnego, najlepiej greckiego
  • 150 ml (0,5 szklanki) oleju

Dodatkowo:

  • laska wanilii
  • na oko 2 łyżki mleka
  • wypestkowane wiśnie (tak na oko to z pół kilo)

Wlewamy mleko do rondelka i lekko podgrzewamy. Rozkrajamy laskę wanilii, wyskrobujemy z niej ziarenka i dodajemy je do mleka. Resztę laski kroimy i również wrzucamy do mleka. Podgrzewamy kilka minut, a następnie wyjmujemy kawałki laski i odstawiamy do ostudzenia.

Mokre składniki (jajka, jogurt, olej, mleko) dokładnie mieszamy za pomocą rózgi. Dodajemy cukier, przesianą mąkę z proszkiem i sodą i delikatnie mieszamy (spokojnie mogą zostać grudki).

Ciasto wlewamy do wysmarowanej i posypanej bułką tartą formy. Na wierzchu gęsto układamy wiśnie. Wstawiamy do nagrzanego na 170 stopni piekarnika i pieczemy 45-50 minut.

Ostudzone ciasto opcjonalnie posypujemy cukrem pudrem.

Jak to się mawia u mnie w pracy: BYŁO JEDZONE!

niedziela, 04 sierpnia 2013

Ostatnio jestem szalenie płodna jeśli chodzi o pieczenie (czego niestety nie można powiedzieć o pisaniu mgr..). W poczekalni mam trzy zaległe ciasta, wszystkie trzy zainspirowane przepisami Doroty. Dzisiaj mam przyjemność przedstawić pierwsze z nich. Bez dwóch zdań trafia do ulubionych - przygotowanie ciasta zajmuje 5 minut, a do tego smakuje wybornie.

Przepis Doroty znajdziecie tu. A mój, lekko zmodyfikowany - poniżej :)

Składniki (forma 23cm):

  • 250g (1,5 szklanki) mąki pszennej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 100g (trochę mniej niż 0,5 szklanki) cukru
  • 2 jajka
  • 50g (2 płaskie łyżki) miodu
  • 250g (1 szklanka) jogurtu naturalnego, najlepiej greckiego
  • 150 ml (0,5 szklanki) oleju

Dodatkowo:

  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • garść wypestkowanych, przekrojonych na pół śliwek węgierek

Na kruszonkę:

  • 50 g zimnego masła
  • cukier
  • mąka

Za pomocą rózgi dokładnie mieszamy jajka, olej, jogurt i miód. Następnie dodajemy cukier i przesianą mąkę z proszkiem, sodą i cynamonem. Delikatnie mieszamy - ciasto jest gotowe, można przelać je do wysmarowanej i oprószonej bułką tartą formy (chyba, że wolicie stosować papier do pieczenia).

Na ciasto wykładamy śliwki (środkami do góry) - gęsto, jedna obok drugiej. Z masła, cukru i mąki przygotowujemy kruszonkę i posypujemy nią ciasto.

Pieczemy około 45-50 minut w 170 stopniach (termoobieg). Po ostudzeniu polałam ciasto odrobiną lukru.

Ciasto przepięknie pachnie, jest wilgotne, niezbyt słodkie, a połączenie śliwki i cynamonu moim zdaniem jest bardzo udane.

Zdecydowanie jest to jedno z moich najbardziej udanych ciast. Kolejną jego zaletą jest to, że można dowolnie kombinować z przepisem podstawowym - dodając różne owoce, a zamiast cynamonu inne dodatki. Możliwości jest nieskończenie wiele :) Z całego serca polecam ten przepis!

niedziela, 07 lipca 2013

Ci, którzy znają mnie trochę lepiej, wiedzą jak bardzo jestem niedecyzyjna. Przejawia się to w wielu aspektach mego żywota i żywot ten przez to do łatwych nie należy. Okazuje się jednak, że czasem z niedecyzyjności może urodzić się coś całkiem dobrego.

Zaczęło się od tego, że przechodząc koło warzywno-owocowego straganu ujrzałam maliny za PIĘĆ ZETA. Myślę: tanio, biorę. Oczywiście, że będzie z nich ciastko. Miałam w głowie dwie opcje: ciastko białe i ciastko czarne. Nie mogąc zdecydować się na jedno z nich (ciężko było), uznałam, że dobrze będzie zrobić dwa. Nie dwa osobne, a dwa w jednym. Ot cała historia, a oto co wyszło:

Składniki (przepis pochodzi stąd):

  • 200g miękkiego masła
  • 200g cukru
  • 4 jajka
  • 200g mąki pszennej
  • 60g mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka octu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

dodatkowo:

  • cukier waniliowy/laska wanilii/aromat waniliowy
  • 2 łyżki kakao
  • łyżeczka kawy rozpuszczalnej

Robimy co następuje: masło ucieramy z cukrem, następnie dodajemy po jednym jajku, potem ocet (zdziwiona obecnością octu w przepisie postanowiłam przeszukać internety - okazuje się, że ocet spoko robi ciastu: spulchnia je i powoduje lepsze rośnięcie), a potem przesiane mąki i proszek do pieczenia.

Gdy ciasto uzyska jednolitą konsystencję rozdzielamy je do dwóch misek. Do jednej dodajemy cukier waniliowy (lub kilka kropel aromatu, a kto ma laskę to te czarne ziarenka ze środka), do drugiej kakao i kawę. Obie miski miksujemy.

Blachę (23cm) wykładamy papierem. Jedną połowę blachy wypełniamy ciastem czarnym, drugą białym, a następnie mieszamy lekko. Na wierzch kładziemy maliny (polecam gęściej niż ja to zrobiłam). Prezentuje się to tak:

Takie oto ciastko wkładamy do piekarnika na około 50 minut (180 stopni - góra/dół, 160 - termoobieg). Upieczone i ostudzone posypujemy cukrem pudrem.

Ciasto ma taką lekko babkową konsystencję. Jest pycha, dawno nie byłam tak zachwycona własnym wyrobem. Zróbcie sobie takie, polecam :)

Owoce z sadu i dzialki

czwartek, 30 maja 2013

Uwielbiam rabarbar. Co roku nie mogę się doczekać, aż rozpocznie się sezon na tę rewelacyjną roślinę. Gdy czuję zapach rabarbaru zawsze mam przed oczami słoneczne lato spędzane u babci i ten cudowny kompot, który dla nas robiła. Nikt, naprawdę nikt nie potrafi powtórzyć tego smaku, który mieszka gdzieś w zakątku mojej głowy.

Tegoroczny sezon na rabarbar rozpoczęłam od tarty, takiej o:

Składniki na ciasto (przepis pochodzi stąd):

  • 2 jajka
  • 100g masła
  • 100g cukru pudru (ciasto wychodzi stosunkowo mało słodkie, można więc spokojnie dać 150g cukru, jeśli ktoś woli słodsze)
  • 250g mąki
  • szczypta soli
  • kilka kropel aromatu waniliowego

Wszystkie składniki (masło pokrojone w kostkę) wrzucamy do miski i zagniatamy. Formujemy kulkę, umieszczamy ją w foliowym woreczku a następnie wkładamy na godzinę do lodówki. Ja przygotowałam sobie ciasto dzień wcześniej i zamroziłam. W taki wypadku należy wyciągnąć je na około 2-3 godziny przed pieczeniem.

Ciasto rozwałkowujemy i wykładamy na foremkę do tarty. Nakłuwamy gęsto widelcem, wkładamy do piekarnika nagrzanego na 150 stopni i pieczemy około 15 minut.

Składniki na nadzienie:

  • 4 gałązki rabarbaru
  • 3 płaskie łyżki cukru
  • 1 łyżka świeżo startego imbiru

Rozgrzewamy w rondelku cukier z odrobiną wody. W międzyczasie obieramy i kroimy rabarbar w kostkę. Gdy cukier się rozgrzeje wrzucamy rabarbar oraz imbir i kilka minut podgrzewamy. Obserwując konsystencję rabarbaru wpadłam na genialny pomysł. Tak, w tym roku MUSI powstać kilka słoiczków rabarbarowej konfitury.

Składniki na kruszonkę:

  • 1/4 kostki masła
  • cukier
  • mąka
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku

Składniki na kruszonkę zagniatamy tak aby powstała.. kruszonka oczywiście :) cukier i mąkę sypię zawsze na oko, jak pewnie większość z Was.

Wyciągamy z piekarnika podpieczony spód i podkręcamy temperaturę do 180 stopni. Wykładamy na niego rabarbar, posypujemy kruszonką a następnie znów wkładamy do piekarnika na 35 minut.

W domu pachnie obłędnie. Za oknem deszcz, a w kuchni mam odrobina lata. Polecam tę tartę szczególnie osobom, które nie lubią rabarbaru. Spróbujcie. Kto wie, czy się nie zakochacie? :)

sobota, 30 marca 2013

Mistrzem babki jest moja mama i to ona zawsze ją piecze. Jednak w tym roku na wzór Piłata umyła ręce i oznajmiła, że wychodzi na spacer, a jeśli chodzi o babkę to "róbta co chceta". Wykonawcami tegorocznego wypieku są: moja siostra i ja. Autorem przepisu jest: Paweł Małecki (jedyne co zmieniłam, to zamiast pomarańczy użyłam cytryn).

 

składniki:

  • 125g masła
  • 125g margaryny
  • 220g cukru (dałam troszkę mniej)
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 5 jajek
  • 170g mąki pszennej
  • 80g mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • skórka otarta z dwóch cytryn, sok wyciśnięty z jednej
  • 2 łyżki kakao

Masło i margarynę roztapiamy i odstawiamy do ostudzenia, a następnie miksujemy na gładko z cukrem, dodając po jednym jajku. Gdy uzyskamy puszystą masę dodajemy mąkę i proszek (przesiewamy) i delikatnie mieszamy.

Ciasto rozdzielamy na dwie części. Do jednej dodajemy kakao, do drugiej skórkę z cytryny i sok.

Ciasto wlewamy do wysmarowanej masłem i posypanej lekko bułką tartą formy na zmianę: trochę białego, trochę czarnego. Na koniec całość lekko można zamieszać łyżką, powstaną fajne esy-floresy.

Pieczemy około 60 minut w 180 stopniach.

Babkę można polać cytrynowym lukrem, lub posypać cukrem pudrem. U nas w wersji posypanej.

Wszystkiego smacznego na Święta :)

Babki i babeczki

 

Tagi: cytryna kakao
18:01, sheridens , ciasta
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 grudnia 2012

To był pierwszy sernik w moim wykonaniu. Bałam się o niego bardzo, ale na szczęście wyszedł! Zainspirował mnie przepis Kingi. Początkowo miałam zamiar zrobić identyczny, ale jak to często u mnie bywa, kilka rzeczy uległo zmianie. Zaczęło się od tego, że kupiłam złe ciasteczka. Owsiane, ale z przyprawą korzenną. Generalnie kroki są praktycznie takie same, różni się jedynie kilka składników.

Spód:

  • 6 ciasteczek owsianych o smaku korzennym
  • 1,5 szklanki zmielonych orzechów włoskich
  • 4-5 łyżek miękkiego masła
  • 2 łyżeczki cukru

Masa serowa:

  • 1 kg zmielonego twarogu
  • 1 szklanka cukru
  • 3 jajka
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 szklanki śmietany 30%
  • sok wyciśnięty z jednej pomarańczy (około pół szklanki soku)
  • 1 łyżeczka otartej skórki z pomarańczy

Nastawiamy piekarnik na 160 stopni (góra/dół). W misce kruszymy ciastka, wsypujemy orzechy (polecam "mielenie" orzechów blenderem), dodajemy masło i zagniatamy ciasto, tak aby wszystkie składniki były dobrze zlepione. Blachę (ja piekłam w okrągłej o średnicy 22 cm) wykładamy papierem. Na dnie dokładnie wygniatamy masę. Wkładamy do piekarnika na około 20 minut.

Teraz możemy zabrać się za masę serową. Miksujemy w misce ser z cukrem i mąką stopniowo dodając po jednym jajku. Cały czas miksując dodajemy śmietanę, a następnie sok pomarańczowy i skórkę. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.

Wyciągamy spód z piekarnika i podwyższamy temperaturę do 230 stopni.

Zaglądamy do naszej masy serowej... i tu się przeraziłam, bo okazało się, że zrobiła się strasznie płynna. Bałam się, że w życiu się nie upiecze. Okazało się, że jednak się upiekła, więc nie było się czym przejmować ;) Wracając... wylewamy masę serową na podpieczony spód i wkładamy ciasto do piekarnika. Piekłam tak jak pisała Kinga: 15 minut w 230 stopniach, a potem zmniejszyłam temperaturę do 160 (bałam się, że w 140 się nie upiecze) i piekłam jeszcze troszkę ponad godzinę.

Po tym czasie wyłączamy piekarnik i studzimy sernik przy uchylonych drzwiczkach.

Gdy ostygnie można się zabrać za dekorowanie. Ja roztopiłam gorzką czekoladę, oblałam nią boki i krawędź, a na to wysypałam resztę orzechów, która została mi ze spodu.

Okazało się, że nie taki straszny sernik jak go malują :) wygląda i smakuje całkiem nieźle, polecam na świąteczny stół i nie tylko :)


niedziela, 09 września 2012

Sezon na śliwki trwa. Tym razem zamiast tradycyjnego drożdżowca, który króluje u nas w domu - kruche ciasto.

kruche

Składniki:

ciasto
- 2 szklanki mąki pszennej
- 1 szklanka mąki krupczatki (lub po prostu 3 szklanki mąki pszennej)
- 1/2 szklanki cukru purdu
- 2/3 kostki zimnego masła
- 2 żółtka
- cukier waniliowy

piana
- 2 białka

kruszonka
- 1/3 kostki masła
- 2/3 szklanki cukru
- 3/4 szklanki mąki
- cukier waniliowy

dodatkowo śliwki węgierki, ale doskonale sprawdzi się też inny owoc, który akurat mamy pod ręką.

Wykonanie: Mąkę wymieszać z cukrem. Dodać pokrojone masło oraz żółtka, zagnieść ciasto. Zawinąć w folię i wstawić do lodówki na godzinę.
Schłodzone ciasto rozwałkować, wyłożyć dno i boki średniej formy (jeśli wolimy cienki spód spokojnie starczy na dużą formę). Nakłuwamy widelcem i wstawiamy na 15 minut do piekarnika rozgrzanego na 180 stopni.
w tym czasie przygotowujemy kruszonkę. Wyciągamy ciasto i układamy na nim połówki śliwek. Ubijamy pianę z białek i wylewamy ją na ciasto. Wszystko posypujemy kruszonką i wstawiamy do piekarnika na 30 minut.

Ciasto wychodzi bardzo kruche (dosłownie rozpada się w rękach) i bardzo maślane. Dla mnie jednak za kruche - pewnie przez krupczatkę. Trochę zmieniłam przepis, który znalazłam tutaj.



Tagi




Durszlak.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów