- lub mniej światowo mufinka - rodzaj ciastka w kształcie grzyba atomowego, zwykle zapakowany w papierową foremkę nazywaną papilotką. Często mylony z babeczką gdyż prawie niczym się od niej nie różni . - nonsensopedia

muffin terror

środa, 23 października 2013

Jakiś czas temu, gdy wykonywałam ambitny plan pt. "obejrzeć wszystkie filmy na youtube w jeden dzień", trafiłam na jedną z moich ulubionych scen ze Scrubsów. Przy okazji przypomniała mi się inna kwestia dr Kelso, a mianowicie: "do whatever the hell makes you happy". Proste, nie? Nie ma się co oszukiwać, że już nie zrobię mafin.

 

Muffiny czekoladowo-pomarańczowe

składniki (16 małych sztuk):

  • 125g masła
  • 160g cukru (zmniejszyłam do 140)
  • 2 jajka
  • 300g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 2 łyżki kakao
  • 250ml mleka

dodatkowo:

  • tabliczka gorzkiej czekolady
  • tabliczka białej czekolady
  • 2 pomarańcze
  • pół tabliczki czarnej czekolady

Masło rozpuszczamy i odstawiamy do ostudzenia. Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy masło. Suche składniki przesiewamy przez sitko. Mieszamy dolewając mleko.

Czekolade drobno siekamy. Z 1 pomarańczy ocieramy skórkę i wyciskamy sok. Wszystko to dodajemy do ciasta. Nakładamy do foremek i pieczemy 20 min w 180 stopniach (termoobieg).

Zazwyczaj mi się nie chce dekorować mafin, ale tym razem jakoś tak wyjątkowo miałam ochotę.

wersja 1: roztopiona czekolada plus kawałek pomarańczy

wersja 2: roztopiona czekolada + pomarańczowe skórki

wersja 3: roztopiona czekolada plus konfitura z drugiej pomarańczy (pomarańczę filetujemy, sypiemy 2 łyżki cukru, dodajemy skórkę i podgrzewamy aż do zgęstnienia i wyparowania soku)

Dzisiejszą playlistą rządzą niepodzielnie The Black Keys. Np. to jest bardzo dobre. Albo to. I jeszcze to. A do tego dobrze się biega.

sobota, 07 września 2013

Rodzice kupili działkę. Na działce rośnie czerwona porzeczka. Niewiele jej zostało, tak w sam raz na muffinki.

Składniki:

  • 100g masła
  • 150g cukru
  • 200g mąki
  • 4 jajka
  • 200g czekolady gorzkiej
  • 50 g czekolady białej
  • pół szklanki porzeczki  białej
  • pół szklanki porzeczki czerwonej

Masło rozpuszczamy z czekoladą, odstawiamy do ostudzenia.

Jajka roztrzepujemy z cukrem, dodajemy przesianą mąkę, mieszamy. Dodajemy drobno posiekaną białą czekoladę oraz wcześniej rozpuszczone masło z czekoladą ciemną. Całość mieszamy i rozdzielamy po równo do foremek na muffinki (mi wyszło 16 sztuk).

Do każdej babeczki dodajemy trochę białej porzeczki i trochę czerwonej. Porzeczki lekko wciskamy w ciasto za pomocą łyżeczki.

Pieczemy 20 minut w 175 stopniach (termoobieg).

Inspirowałam się przepisem Doroty. Babki są bardzo spoko do kawy. Trzeba jedynie uważać, by ich nie przepiec - ja swoje piekłam 25 minut, jak się okazało - lekko zbyt długo.

Na osłodę piosenka Niny Simone. Oraz bardzo ciekawy cover. Buziaki :)

niedziela, 28 lipca 2013

W końcu mam czas na zamieszczenie przepisu na drugie muffiny z wiśniami (robione w pakiecie z poprzednimi). Wyszły niezbyt słodkie (dlatego spokojnie można dodać więcej cukru), a wiśnie i cytryna nadały im lekko kwaśny, orzeźwiający posmak.

 

Składniki (na 12 sztuk):

  • 100 g miękkiego masła
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • pół małego jogurtu naturalnego (około 100g)
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • skórka z jednej cytryny
  • sok z połówki sytryny

dodatkowo:

  • garść wiśni (wypestkowanych)
  • cukier puder

Masło miksujemy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy po jajku, a następnie jogurt, sok z cytryny i skórkę. Przestajemy miksować, dodajemy przesianą mąkę z proszkiem i lekko mieszamy.

Nakładamy ciasto do foremek. Do każdej babeczki wkładamy po 4-5 wiśni. Pieczemy w 175 stopniach (termoobieg) około 20-25 minut.

Upieczone i wystudzone babki posypujemy cukrem pudrem, a następnie zjadamy do porannej kawy :)

 

Kwaśnie, no właśnie

czwartek, 18 lipca 2013

Kupiłam maliny i wiśnie. Te pierwsze nie miały szczęścia dotrzeć do domu, gdyż pożarto je po drodze. Te drugie wylądowały w muffinach. Rozpędziłam się z pieczeniem, w związku z tym powstały dwie wersje babek. Wersja pierwsza to luźna wariacja na temat brownie. Ostatnio chodzi za mną czekolada i nie chce się odczepić. Poszłam więc za głosem mojej hedonistycznej natury, BO NIBY DLACZEGO MAM SOBIE ODMAWIAĆ?! Powstało coś takiego:

Składniki (12 sztuk):

  • 200g masła
  • 1,5 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 2 jajka
  • 1,5 szklanki mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy
  • 1/2 szklanki cukru

dodatkowo:

  • 2 łyżki serka 'mój ulubiony'
  • 1 żółtko
  • czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • wiśnie

Masło roztapiamy z czekoladą i odstawiamy do ostudzenia. Jajka miksujemy z cukrem na puszystą pianę. Dodajemy roztopione masło i czekoladę, miksujemy. Dodajemy mąkę i proszek, delikatnie mieszamy łyżką. Ciasto gotowe, możemy wziąć się za serek, który to mieszamy z mąką i żółtkiem.

Nakładamy po łyżce ciasta do każdej papilotki, następnie po łyżeczce masy serowej, po jednej wisience bez pestki...

...a na koniec znów nakładamy po łyżce ciasta.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 160 stopni (termoobieg) i pieczemy 25 minut.

W czasie gdy babki siedzą w piekarniku, pestkujemy garść wiśni, wrzucamy je do rondelka, zasypujemy płaską łyżką cukru i podgrzewamy na małym ogniu, aż puszczą sok i staną się wiśniami w syropie.

Na upieczoną babkę kładziemy po wiśni w syropie i gotowe :)

Klasyczne, bez udziwnień.

Tak sobie myślę, że następnym razem udziwnię te babki kieliszkiem wiśniówki. A może ktoś z Was już tego próbował?:)

W wiśniowym sadzie 2013 Kwaśnie, no właśnie

sobota, 08 czerwca 2013

Oto obiecana w czwartek druga wersja muffin:

Przepis identyczny jak poprzednio, po prostu podzieliłam sobie całe czterojajeczne ciasto na 2 części.

Składniki na około 12 sztuk:

  • 2 jajka
  • pół szklanki cukru
  • pół kostki masła (roztopione, ostudzone)
  • 1,5 szklanki mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

dodatkowo

  • pół szklanki wiórków kokosowych
  • odrobina ciepłego mleka
  • pół tabliczki gorzkiej czekolady
  • 12 dorodnych truskawek

Zaczynamy od wiórków, które to zalewamy ciepłym mlekiem i odstawiamy na bok. Czekoladę kroimy w kostkę, a truskawki na ćwiartki.

Jajka miksujemy z cukrem, dodajemy masło, mąkę z proszkiem, a na koniec wiórki i delikatnie mieszamy. Ciasto jest gotowe, możemy je nakładać do foremek (znów 3/4 wysokości).

Do każdej babki wrzucamy kilka fragmentów czekolady oraz wciskamy 4 ćwiartki truskawek.

Tak przygotowane muffiny wkładamy do piekarnika (180 stopni, góra-dół) i pieczemy 25 minut, ewentualnie troszkę dłużej. Na koniec, takie już ostudzone babki lekko opruszyłam cukrem pudrem.

Co-workerzy mówią 'rzuć wszystko i rób ciastka'. Mam nadzieję, że to nie jest zawoalowane 'nie lubimy z tobą pracować' ;)

Truskawkowy zawrót głowy 2013

czwartek, 06 czerwca 2013

Dziś miałam ogromną wenę na pieczenie muffinek, tak się rozpędziłam, że upiekłam dwie wersje. Pierwsza z nich jest z rabarbarem, a druga.. a o drugiej będzie jutro :)

Muffinki są dobre na eksperymenty z łączeniem różnych dodatków. Wcześniej nie próbowałam kombinacji mięta-rabarbar, dlatego trochę obawiałam się, co z tego eksperymentu wyjdzie. Całe szczęście okazał się być całkiem udanym. Moje maleństwa prezentują się tak:

Składniki (na około 12 sztuk):

  • 2 jajka
  • pół szklanki cukru
  • pół kostki masła
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

dodatkowo:

  • garść liści suszonej mięty
  • 1 łodyga rabarbaru
  • masło, cukier, mąka - na kruszonkę

Masło roztapiamy i odstawiamy do ostudzenia. Listki mięty drobno kruszymy i zalewamy odrobiną wrzątku. rabarbar kroimy na prostokąciki i zasypujemy odrobiną cukru.

Jajka ubijamy z cukrem. Następnie dodajemy masło i mieszamy. Potem wrzucamy składniki suche, to jest mąkę i proszek do pieczenia i znów delikatnie mieszamy. Na koniec dodajemy miętę i ciasto mamy gotowe.

Tradycyjnie już 'na oko' przygotowujemy kruszonkę.

Gdy wszystko powyższe zostało wykonane przystępujemy do nakładania ciasta (3/4 wysokości foremek), następnie dorzucamy kilka kawałków rabarbaru, a całość posypujemy kruszonką.

Babki wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni (góra-dół) i pieczemy je przez 20-25 minut.

Znów nie urosły do nieba, ale zaczynam twierdzić, że to musi być jakiś feler mojego piekarnika. Gdy piekę poza domem, z jakiegokolwiek przepisu, ZAWSZE rosną jak szalone.

Małe, brzydkie, ale w smaku dobre! Polecam ;)

  Kwaśnie, no właśnie

Aha, do niektórych dodałam też kawałki truskawek. Taka baba, jak widać, załapała się na zdjęcie.

sobota, 04 maja 2013

Muffinki lubię najbardziej za to, że są proste, szybkie w przygotowaniu, można zrobić je na nieskończenie wiele sposobów i są dobre na każdą okazję. Tym razem przedstawiam wersję łaciatą :)

składniki na 12 sztuk:

  • 3 jajka
  • pół szklanki cukru
  • cukier waniliowy
  • pół kostki margaryny
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżeczki kakao
  • 3 łyżeczki wiórków kokosowych
  • tabliczka białej czekolady
  • tabliczka gorzkiej czekolady

Jajka miksujemy cukrem waniliowym i zwykłym na puszystą pianę. Margarynę roztapiamy i po ostudzeniu dodajemy do jajek. Połowę z każdej czekolady roztapiamy (w osobnych naczyniach) i odstawiamy. Pozostałą czekoladę kroimy w kostkę.

Do ciasta dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia i lekko mieszamy. Rozdzielamy ciasto na dwie części.

Do pierwszej dodajemy kakao, roztopioną ciemną czekoladę i pokrojoną w kostkę białą czekoladę. Do drugiej - wiórki kokosowe, roztopioną białą czekoladę i pokrojoną w kostkę ciemną czekoladę.

Do 3/4 wysokości papilotek nakładamy trochę białego ciasta i trochę ciemnego. Pieczemy 20 minut w 180 stopniach.

 

Polecam gorąco muffinki w wersji łaciatej :)

sobota, 30 marca 2013

Jakiś czas temu byłam w Bratysławie i nie mogłam się oprzeć, gdy zobaczyłam taką oto "zimową" przyprawę do muffinek (u nas takiej nigdzie nie widziałam).

Dość długo nie mogłam się zebrać, żeby zrobić mafiny ze słowackiego przepisu, ale w końcu są i wyglądają całkiem imponująco. Dawno mi muffinki tak ładnie nie urosły, jestem z siebie dumna :) chyba, że to zasługa słowackiej przyprawy...

Poniżej oryginalny przepis z opakowania, gdyby ktoś chciał wypróbować.

 

A tutaj mój, lekko zmodyfikowany:

  • 100g marcepanu
  • 50g orzechów włoskich
  • trochę więcej niż połowa szklanki cukru
  • 175g masła
  • 3 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 3 łyżki mleka
  • 2 łyżeczki przyprawy do mafin
  • skórka otarta z jednej pomarańczy
  • sok wyciśnięty z tejże pomarańczy
  • kilka kropel aromatu pomarańczowego

Uznałam, że całe opakowanie proszku do pieczenia to zdecydowanie za dużo, mandlove lupinky sobie darowałam (bo nie miałam na stanie), a kandyzowaną skórkę pomarańczową (?) zastąpiłam świeżą.

Masło roztapiamy i odstawiamy do ostudzenia. Otartą skórkę z pomarańczy zalewamy sokiem i również odstawiamy. Orzechy obieramy i drobno kroimy. Marcepan kroimy w drobną kostkę.

Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Następnie dodajemy masło, mleko, mąkę, proszek, przyprawę 'Mafiny', orzechy, skórkę z sokiem, aromat i delikatnie mieszamy. Tak przygotowane ciasto nakładamy do foremek. Do każdej babeczki dodajemy 3-4 kawałki marcepanu. Pieczemy 25 minut w 180 stopniach. Ciepłe babeczki posypujemy cukrem pudrem.

Przyprawa 'Mafiny' z edycji wintermuffins jest trochę podobna do piernikowej i fajnie się komponuje z marcepanem i pomarańczą. Właściwie te babeczki są bardziej w klimacie bożonarodzeniowym niż wielkanocnym, ale przecież jeszcze niedawno był śnieg za oknem ;)

sobota, 23 marca 2013

Muffinki mają taką genialną cechę, że pasują na każdą okazję. A już na pewno są idealną przekąską na babskim wieczorze. Te były takie niepozorne, na jeden kęs, nie za słodkie - w sam raz do wina :)

 

składniki (na 18 sztuk):

  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka
  • pół opakowania suszonej żurawiny
  • 1 duże kwaśne jabłko
  • 1/4 szklanki syropu karmelowego
  • cynamon

Żurawinę zalewamy ciepłym mlekiem. Jabłko kroimy w drobną kostkę.

Roztrzepujemy jajka, dolewamy mleko, olej oraz syrop karmelowy, a następnie mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Dodajemy składniki suche i całość lekko mieszamy. Ciasto mamy gotowe - możemy je nakładać do papilotek.

Do każdej babeczki dodajemy kilka cząstek jabłka oraz kilka owoców żurawiny (odsączonej). Posypujemy babeczki cynamonem i pieczemy około 25 minut w 180 stopniach.

 

Nie wiem czy to kwestia przepisu, czy raczej mojego piekarnika, czy może dałam zbyt dużo owoców, ale babeczki nie wyrosły tak imponująco, jak tego oczekiwałam. Macie jakiś idealny przepis na dobrze rosnące babki? Podzielcie się, chętnie wypróbuję w ramach poszukiwania przepisu idealnego :)

poniedziałek, 11 marca 2013

Ależ mam zaległości. Tyle rzeczy ostatnio się ugotowało i upiekło, a nie mam czasu (?) o nich napisać. Dziś przepis na mohito-muffinki, bo już prawie prawie ulega zapomnieniu.

Był sobie piękny styczniowy poranek, dwa dni do mojego ulubionego egzaminu, kiedy to wpadłam na pomysł, że może w ramach nauki upiekę muffinki. Wzięłam więc i upiekłam. Prezentowały się niepozornie, ale nie liczy się przecież wygląd tylko wnętrze, prawda? Tak mnie pocieszano :D

 

Czego potrzebujemy, żeby zrobić takie oto cudowne babeczki?

składniki (wyszło mi 18 sztuk):

  • 2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka

dodatkowo:

  • 2 limonki
  • kilka listków mięty

W misce umieszczamy mokre składniki i robimy z nich ciecz jednolitą. Następnie wrzucamy kolejno suche i mieszamy aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji (ale niezbyt dokładnie, grudki są wskazane).

Ocieramy skórkę z limonek i wyciskamy z nich sok. Trochę soku zostawiamy na potem, gdyż powstanie z niego lukier. Można też zostawić troszkę otartej skórki do ozdoby. Resztę wrzucamy do ciasta. Dodajemy też rozdrobnione listki mięty.

Tak przygotowane ciasto przekładamy do foremek i pieczemy około 20 minut w 180 stopniach.

Po wyciągnięciu muffin z piekarnika zabieramy się za lukier, to jest mieszamy sok z limonki z cukrem pudrem. Nie podaję proporcji, bo zawsze robię na oko.

Oblewamy babki lukrem i posypujemy szczyptą cukru. Po wykonaniu wyżej opisanych zabiegów prezentują się trochę lepiej.

Nie miałam brązowego cukru na stanie (i tak, nie chciało mi się pójść do sklepu..)- użyłam więc białego. Niektóre z babek miały gratisy w postaci czarnej i białej czekolady.

Może następnym razem pokuszę się o dodanie kilku kropel rumu i powstaną tru mojito-muffiny alkoholowe ;)

Sam przepis na ciasto (wychodzi mokre, tak jak lubię) uważam za bardzo udany. Na pewno będę go wykorzystywać z innymi dodatkami. Generalnie wyszły bardzo dobre. Takie słodko-kwaśno-orzeźwiające.

A już w tym tygodniu mają nadzieję pojawić się muffiny słowackie :D

Dziękuję, dobranoc.

 

 
1 , 2 , 3
Tagi




Durszlak.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów