- lub mniej światowo mufinka - rodzaj ciastka w kształcie grzyba atomowego, zwykle zapakowany w papierową foremkę nazywaną papilotką. Często mylony z babeczką gdyż prawie niczym się od niej nie różni . - nonsensopedia
sobota, 30 marca 2013

Mistrzem babki jest moja mama i to ona zawsze ją piecze. Jednak w tym roku na wzór Piłata umyła ręce i oznajmiła, że wychodzi na spacer, a jeśli chodzi o babkę to "róbta co chceta". Wykonawcami tegorocznego wypieku są: moja siostra i ja. Autorem przepisu jest: Paweł Małecki (jedyne co zmieniłam, to zamiast pomarańczy użyłam cytryn).

 

składniki:

  • 125g masła
  • 125g margaryny
  • 220g cukru (dałam troszkę mniej)
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 5 jajek
  • 170g mąki pszennej
  • 80g mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • skórka otarta z dwóch cytryn, sok wyciśnięty z jednej
  • 2 łyżki kakao

Masło i margarynę roztapiamy i odstawiamy do ostudzenia, a następnie miksujemy na gładko z cukrem, dodając po jednym jajku. Gdy uzyskamy puszystą masę dodajemy mąkę i proszek (przesiewamy) i delikatnie mieszamy.

Ciasto rozdzielamy na dwie części. Do jednej dodajemy kakao, do drugiej skórkę z cytryny i sok.

Ciasto wlewamy do wysmarowanej masłem i posypanej lekko bułką tartą formy na zmianę: trochę białego, trochę czarnego. Na koniec całość lekko można zamieszać łyżką, powstaną fajne esy-floresy.

Pieczemy około 60 minut w 180 stopniach.

Babkę można polać cytrynowym lukrem, lub posypać cukrem pudrem. U nas w wersji posypanej.

Wszystkiego smacznego na Święta :)

Babki i babeczki

 

Tagi: cytryna kakao
18:01, sheridens , ciasta
Link Komentarze (2) »

Jakiś czas temu byłam w Bratysławie i nie mogłam się oprzeć, gdy zobaczyłam taką oto "zimową" przyprawę do muffinek (u nas takiej nigdzie nie widziałam).

Dość długo nie mogłam się zebrać, żeby zrobić mafiny ze słowackiego przepisu, ale w końcu są i wyglądają całkiem imponująco. Dawno mi muffinki tak ładnie nie urosły, jestem z siebie dumna :) chyba, że to zasługa słowackiej przyprawy...

Poniżej oryginalny przepis z opakowania, gdyby ktoś chciał wypróbować.

 

A tutaj mój, lekko zmodyfikowany:

  • 100g marcepanu
  • 50g orzechów włoskich
  • trochę więcej niż połowa szklanki cukru
  • 175g masła
  • 3 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 3 łyżki mleka
  • 2 łyżeczki przyprawy do mafin
  • skórka otarta z jednej pomarańczy
  • sok wyciśnięty z tejże pomarańczy
  • kilka kropel aromatu pomarańczowego

Uznałam, że całe opakowanie proszku do pieczenia to zdecydowanie za dużo, mandlove lupinky sobie darowałam (bo nie miałam na stanie), a kandyzowaną skórkę pomarańczową (?) zastąpiłam świeżą.

Masło roztapiamy i odstawiamy do ostudzenia. Otartą skórkę z pomarańczy zalewamy sokiem i również odstawiamy. Orzechy obieramy i drobno kroimy. Marcepan kroimy w drobną kostkę.

Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Następnie dodajemy masło, mleko, mąkę, proszek, przyprawę 'Mafiny', orzechy, skórkę z sokiem, aromat i delikatnie mieszamy. Tak przygotowane ciasto nakładamy do foremek. Do każdej babeczki dodajemy 3-4 kawałki marcepanu. Pieczemy 25 minut w 180 stopniach. Ciepłe babeczki posypujemy cukrem pudrem.

Przyprawa 'Mafiny' z edycji wintermuffins jest trochę podobna do piernikowej i fajnie się komponuje z marcepanem i pomarańczą. Właściwie te babeczki są bardziej w klimacie bożonarodzeniowym niż wielkanocnym, ale przecież jeszcze niedawno był śnieg za oknem ;)

sobota, 23 marca 2013

Muffinki mają taką genialną cechę, że pasują na każdą okazję. A już na pewno są idealną przekąską na babskim wieczorze. Te były takie niepozorne, na jeden kęs, nie za słodkie - w sam raz do wina :)

 

składniki (na 18 sztuk):

  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka
  • pół opakowania suszonej żurawiny
  • 1 duże kwaśne jabłko
  • 1/4 szklanki syropu karmelowego
  • cynamon

Żurawinę zalewamy ciepłym mlekiem. Jabłko kroimy w drobną kostkę.

Roztrzepujemy jajka, dolewamy mleko, olej oraz syrop karmelowy, a następnie mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Dodajemy składniki suche i całość lekko mieszamy. Ciasto mamy gotowe - możemy je nakładać do papilotek.

Do każdej babeczki dodajemy kilka cząstek jabłka oraz kilka owoców żurawiny (odsączonej). Posypujemy babeczki cynamonem i pieczemy około 25 minut w 180 stopniach.

 

Nie wiem czy to kwestia przepisu, czy raczej mojego piekarnika, czy może dałam zbyt dużo owoców, ale babeczki nie wyrosły tak imponująco, jak tego oczekiwałam. Macie jakiś idealny przepis na dobrze rosnące babki? Podzielcie się, chętnie wypróbuję w ramach poszukiwania przepisu idealnego :)

czwartek, 21 marca 2013

Jakiś czas temu zrobiłam zapiekankę na zasadzie "wrzucę to, co mam w lodówce". Akurat miałam brokuła, łososia i mozzarellę. Wyszło coś takiego:

 

składniki:

  • 400 g makaronu kokardki
  • 1 brokuł
  • 200 g wędzonego łososia
  • 1 mozarella
  • 1 mały jogurt naturalny
  • pęczek natki pietruszki
  • sól
  • pieprz
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki masła

Makaron gotujemy al dente. Brokuła rozdzielamy na różyczki i lekko podgotowujemy w osolonej wodzie. Łososia drobno kroimy.

Naczynie żaroodporne smarujemy masłem i wkładamy do niego makaron, łososia i brokuły, a następnie całość mieszamy.

Drobno pokrojony czosnek podsmażamy na maśle. Pietruszkę drobno siekamy. Wszystko to dodajemy do jogurtu, doprawiamy solą, pieprzem i mieszamy. Tak przygotowanym jogurtem zalewamy zapiekankę.

Mozzarellę trzemy na tarce i posypujemy nią zapiekankę.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i zapiekamy 20-25 minut.

 

Zapiekanka jest bardzo syta i nie aż tak kaloryczna (celowo użyłam jogurtu zamiast śmietany), a co najważniejsze smaczna i szybka w przygotowaniu. Polecam :)

piątek, 15 marca 2013

Właściwie to powinnam się pakować, ale nie wiedzieć czemu dzisiaj mam wenę na pisanie. Wrzucam więc przepis bardzo zaległy. Czeka już jakieś dwa miesiące, aż w końcu się doczekał.

Prawdziwa awangarda w kuchni, kanapka z łososiem proszę państwa :)

Co potrzebujemy, żeby zrobić taką kanapkę:

  • kromkę ulubionego chleba
  • ulubiony serek do smarowania
  • wędzonego łososia
  • koperek
  • limonkę
  • toster

Kromkę(i) ulubionego chleba przerabiamy na tosty. Następnie kromki smarujemy serkiem. Na to kładziemy łososia i posypujemy koperkiem, a na sam koniec skrapiamy limonką.

Gdy pierwszy raz zobaczyłam, że koleżanka je kanapkę z białym serkiem i łososiem, pomyślałam sobie wtf?! Nie był to jedyny raz, gdy myślałam o czymś, że jest niedobre, a okazało się być pycha. Polecam przekonywanie się do różnych rzeczy, to zdecydowanie poszerza horyzonty :)

Generalnie rzecz biorąc nigdy nie byłam fanem kaszy. Do czasu aż wybrałam się do knajpy "Dobra Kasza Nasza" mieszczącej się na gliwickim rynku. Nazwa nie kłamie, naprawdę dobra ta ich kasza. I przyrządzają ją w wielu różnych odsłonach. Tak mi się jakoś tęskno zrobiło za tamtą kaszą, postanowiłam więc zrobić sobie w domu.

składniki (dla 4 osób):

  • 300 g kaszy jęczmiennej perłowej
  • około 300 gram kiełbasy
  • 2 cebule
  • 2 jabłka
  • masło
  • sól
  • pieprz
  • majeranek

Naczynie żaroodporne smarujemy masłem. W knajpie danie podane było w takim fajnym żeliwnym (?) naczyniu, nie mam jednak takiego, a przydałoby się...

Kaszę gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Po ugotowaniu odsączamy i przekładamy do naczynia.

Jabłka obieramy, kroimy w grubą kostkę i podsmażamy na maśle z dodatkiem cukru. Przekładamy je do naczynia, a patelnię myjemy, bo za chwilę będzie potrzebna (chyba, że chcecie brudzić więcej patelni, to też można;) ).

Cebulę kroimy w kostkę, a kiełbasę na plasterki. Podsmażamy to wszystko ładnie na maśle, a potem przekładamy do naczynia. Całość mieszamy dokładnie i doprawiamy pieprzem solą i majerankiem.

Wstawiamy otwarte naczynie do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i zapiekamy przez około 25-30 minut.

W tak zwanym międzyczasie przygotowujemy sos czosnkowy. Oto czego potrzebujemy na sos:

  • duży jogurt naturalny
  • łyżka majonezu
  • 3 ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz
  • zioła prowansalskie
  • kilka kropel soku z cytryny

Wszystkie składniki mieszamy razem i gotowe. Ten sos fajnie gra z kaszą, ale można też podawać ją z sosem chrzanowym.

Dobre było, nie powiem :)

 

 

poniedziałek, 11 marca 2013

Ależ mam zaległości. Tyle rzeczy ostatnio się ugotowało i upiekło, a nie mam czasu (?) o nich napisać. Dziś przepis na mohito-muffinki, bo już prawie prawie ulega zapomnieniu.

Był sobie piękny styczniowy poranek, dwa dni do mojego ulubionego egzaminu, kiedy to wpadłam na pomysł, że może w ramach nauki upiekę muffinki. Wzięłam więc i upiekłam. Prezentowały się niepozornie, ale nie liczy się przecież wygląd tylko wnętrze, prawda? Tak mnie pocieszano :D

 

Czego potrzebujemy, żeby zrobić takie oto cudowne babeczki?

składniki (wyszło mi 18 sztuk):

  • 2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka

dodatkowo:

  • 2 limonki
  • kilka listków mięty

W misce umieszczamy mokre składniki i robimy z nich ciecz jednolitą. Następnie wrzucamy kolejno suche i mieszamy aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji (ale niezbyt dokładnie, grudki są wskazane).

Ocieramy skórkę z limonek i wyciskamy z nich sok. Trochę soku zostawiamy na potem, gdyż powstanie z niego lukier. Można też zostawić troszkę otartej skórki do ozdoby. Resztę wrzucamy do ciasta. Dodajemy też rozdrobnione listki mięty.

Tak przygotowane ciasto przekładamy do foremek i pieczemy około 20 minut w 180 stopniach.

Po wyciągnięciu muffin z piekarnika zabieramy się za lukier, to jest mieszamy sok z limonki z cukrem pudrem. Nie podaję proporcji, bo zawsze robię na oko.

Oblewamy babki lukrem i posypujemy szczyptą cukru. Po wykonaniu wyżej opisanych zabiegów prezentują się trochę lepiej.

Nie miałam brązowego cukru na stanie (i tak, nie chciało mi się pójść do sklepu..)- użyłam więc białego. Niektóre z babek miały gratisy w postaci czarnej i białej czekolady.

Może następnym razem pokuszę się o dodanie kilku kropel rumu i powstaną tru mojito-muffiny alkoholowe ;)

Sam przepis na ciasto (wychodzi mokre, tak jak lubię) uważam za bardzo udany. Na pewno będę go wykorzystywać z innymi dodatkami. Generalnie wyszły bardzo dobre. Takie słodko-kwaśno-orzeźwiające.

A już w tym tygodniu mają nadzieję pojawić się muffiny słowackie :D

Dziękuję, dobranoc.

 

Tagi




Durszlak.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów